Menu

Wszystko

O wszystkim i niczym

Trzy martwe motyle

przereklamowana

Mam na swoim kącie trzy martwe motyle.

W ciągu 16 lat uzbierało się ich aż tyle!

Więcej nie przeżyłam. A zabiłam każdego,

Bo w swoim życiu robiły coś złego.

Pierwszy, w złotej ramce, to jest ten czerwony

Zawsze wydawał się taki zadowolony

Dopóki w siatkę go nie złapałam

I się trochę z nim przekomarzałam. 

Patrzyłam jak woła do swego ukochanego 

Nie uwierzycie - też czerwonego!

Właśnie przez to mnie tak bardzo irytował

Że z tą dziwną miłością w ogóle się nie chował

Ksiądz nam zawsze powtarzał w kościele

'Takich dziwadeł było kiedyś niewiele

Lecz z biegiem czasu się rozmnożyły

Choć same na pewno by nie przeżyły

Bo droga do zapłodnienia ich jest niemożliwa

Wmawiają, że taka para jest nadto wrażliwa

Przez to, że ludzie ich wyzywają.

Proszę Państwa, oni sami do tego namawiają!

Publicznie chodzą w kolorach tych samych 

Nie mają brudnych ubrań, czy włosów poczochranych

Prawda, wyglądają schludnie, przyzwoicie

Ale to co oni robią to grzech na całe życie!'

Więc zawsze po mszy z koleżanką powtarzamy

'Od razu ich zabijemy, jak takich spotkamy!'

A ponieważ mi ostatnio taka okazja się trafiła

No to po prostu dusza tego motyla już jest nieżywa.

Nie chcę mówić, że jestem dumna z tego osiągnięcia

Ale naprawdę sobie zazdroszczę tego przedsięwzięcia 

Wykonałam rozkaz Boży, chętnie się nim podzielę 

Bo przecież do tego nawołują w naszym kościele. 

Na mojej ścianie wiszą trzy martwe motyle

Mam 16 lat i grzechów już tyle. 

Więcej nie przeżyłam. Zabiłam każdego.

Ostatnio się zastanawiam, czy zrobiłam coś złego 

Bo na przykład ten jeden w złotej ramce 

Co był dobry z biologii i chodził na tańce

Taki z ładnymi żółtymi skrzydłami 

Często na przerwach rozmawiał z nami

I w sumie ja go całkiem lubiłam 

Dopóki jego religia się nie ujawniła

Bo to było tak, że kiedyś na chemii 

Gdy oglądaliśmy jak roztwór się pieni 

Powiedział do mnie szeptem, bo z nim siedziałam w ławce 

Że on nie wierzy w Boga lecz jest skazany na Allaha łaskę 

Mama mi zawsze powtarzała, że islam jest zły 

Że nasz Bóg jest miły i kochany, a każdy inny mdły

A zamachowcy szczególnie, czyli każdy muzułmanin

Nie chcą, by pokój panował między nami 

Czekają tylko, by zabić się na środku drogi 

I jak największej liczbie osób oderwać nogi

By patrzyli jak krzyczą, piszczą i cierpią 

Że dla muzułmanina to prawdziwe piękno 

Więc gdy ten motyl przeleciał mi na chemii koło ucha

I podświadomie pragnął, bym od jego bomby była głucha

Ten żółty motyl, co go tak bardzo lubiłam

No to po prostu się wystraszyłam

I wylałam na niego ten roztwór co się pienił 

Wleciał w moją siatkę, nim się w kwas zamienił

Na ścianie wygląda jak zdeformowany 

Ale co ja poradzę, że to po kwasie rany?

Wybrał drogę z Allachem, mógł Boga miłować

Pismo nakazuje bliźniego kochać 

A on mi przecież życzył tylko tego złego

Wraz ze swoim Panem oczekiwali zgonu mego 

Zawsze wydawał się taki miły

Jakim cudem moje zmysły mnie zmyliły?

Ale czasami myślę, co by było gdyby żył

Przecież zawsze po chemii probówki mył

Może rozwinąłby się w tańcu swoim

I został czyimś przyjacielem. Może nawet moim?

Codziennie patrzę na trzy martwe motyle

Jakim cudem uzbierałam ich aż tyle?

Żyję 16 lat. Zabiłam każdego

Wiem, że zrobiłam coś bardzo złego

Ten ostatnio motyl, w brąz oprawiony 

Co w fabryce zapałek był zatrudniony 

On miał po prostu inne zdanie 

Często dostawał ode mnie przez to lanie 

Ale gdy wyjmowałam nóż w tamtą noc jasną 

Nie wiedziałam, że wtedy jego oczy zgasną 

Tata zawsze mi mówił, bym nienawidziła każdego 

Który nie szanuje siebie, domu i kraju swojego 

Ten ostatni motyl raczej szanował siebie i dom

Ale o kraju mówił, jakby miał kpiący ton

Wyśmiewał konstytucję, nawet prezydenta

Opowiadał, że nie chce robić za polski rezydenta

Ale zawsze mówił o tym w kulturalny sposób

Nie denerwował tym żadnych innych osób

Oprócz mnie. Bo tata mi mówił, że mam marzyć 

By każdy lewy miał się w piekle smażyć 

Za bardzo mnie poniosło wtorku pewnego

Gdy ten motyl nie wybrał kierunku prawidłowego 

Zamiast w prawo, poleciał w lewo

A ja czekałam tam, gdzie rosło drzewo

Wyskoczyłam zza niego w jednym momencie 

Mój ostatni motyl umarł na lewym zakręcie

Drżę na widok trzech martwych motyli

Już teraz brama Nieba się przede mną nie uchyli 

Mam dopiero 16 lat, a zabiłam aż tyle

Przepraszam Was, moje biedne Motyle

 

© Wszystko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci